- „Aaaa, jest pani stylistką, czyli taką fryzjerką, tak?”...
To pytanie usłyszałam od taksówkarza, gdy jechałam na spotkanie z klientką. Nie, nie jestem fryzjerką — choć rozumiem pomieszanie. Osobista stylistka (lub stylista — mężczyźni też mogą nim być) to odrębny, w pełni legalny zawód, wciąż owiany w Polsce mgłą niedopowiedzeń. Na rynku funkcjonuje też pod nazwami: doradca wizerunkowy, doradca stylu, personal shopper.
Programy TV przyzwyczaiły nas do obrazu stylistki jako czarodziejki zamieniającej szarą myszkę w gwiazdę w 40 minut — w kreacjach, na które nikogo nie stać w codziennym życiu. Efekt? Wielu ludzi myśli, że to fanaberia dla celebrytów, a nie coś dostępnego dla każdego.
Stylistka to jak dekorator wnętrz — tylko dla Twojej szafy
Gdy urządzasz mieszkanie, zatrudniasz dekoratora, bo on ma wiedzę, a Ty nie — oszczędzasz sobie godzin błądzenia po Castoramie w poszukiwaniu kafelków, które na zdjęciu wyglądały świetnie, a na żywo są zupełnie inne.
Ze stylistką jest identycznie. Zatrudniasz ją, żeby oszczędzić sobie frustracji w kolejnej Zarze, gdzie szukałaś wymarzonego płaszcza godzinami w internecie, a na miejscu okazuje się on inny i słabszej jakości.
Jakie problemy rozwiązuje stylistka?
Pomagam ułożyć styl i myślenie o sobie na nowo — jestem potrzebna osobom zadaniowym, które mają mało czasu, a chcą bez wysiłku wyglądać na czasie.
Towarzyszę w procesie przemiany. Po trudnych przeżyciach wiele osób chce dopełnić wewnętrzną transformację też na zewnątrz.
Przeprowadzam analizy kolorystyczne — fascynujące narzędzie do rozpoznania barw, które podkreślają Twoją urodę. Efekt: wchodzisz do sklepu i wiesz, do których wieszaków się kierować.
Odgracam szafy — i głowy z kompleksów o „braku stylu". Prowadzę konsultacje łączące analizę kolorystyczną, stylu i proporcji podczas jednej wizyty — tylko taki komplet ma sens.
Zakupy ze stylistką to wisienka na torcie — komponujemy razem kilkanaście pełnych zestawów. Wychodzisz z „nową szafą" na kilka sezonów.
Dobieram też stylizacje do sesji zdjęciowych (biznesowych, rodzinnych) i doradzam wybór fotografa. Zero stresu podczas zdjęć.
Kim są klienci?
To kobiety, które chcą czuć się atrakcyjnie dla siebie — szukające pewności siebie od teatru po kawę ze znajomymi. Mamy wracające do pracy po urlopie wychowawczym, wciąż noszące garderobę sprzed lat.
To też mężczyźni chcący poczuć się jak dorosły facet, nie student — awansujący, przechodzący przez życiowe zmiany, szukający pewności siebie na randce czy ważnym spotkaniu.
Dlaczego wciąż nie mówimy o tym głośno?
W każdym większym mieście pracuje kilkadziesiąt osobistych stylistek. Bardzo możliwe, że świetnie ubrany kolega z pracy nie skomponował stylizacji na firmową imprezę sam — tylko nigdy się do tego nie przyzna. W polskiej mentalności wciąż pokutuje przekonanie, że dopracowany strój to zbytek, a wydanie pieniędzy na stylistkę graniczy z szaleństwem.
Pułapka konsumpcji
Żyjemy w czasach rozpędzonego koła zakupowego. Kupujemy impulsywnie, szafy robią się za małe, a rzeczy trudno się pozbyć („przecież kosztowały!"). Nowy sezon? Nowe buty, torebka z Instagrama — bo „trzeba coś kupić". W skali roku wydajemy naprawdę sporo na rzeczy, które potem leżą nieużywane albo psują wizerunek.
Czasem przydaje się ktoś, kto powie: tyle Ci wystarczy, kup mniej, ale mądrzej. Nie ilość, tylko jakość i użyteczność — tak myślę o swoim zawodzie.
Nie musisz szukać własnego stylu sama
Jeśli moda to nie Twoja bajka — nie musisz. Ktoś inny może się tym zająć profesjonalnie, oszczędzając Ci czasu, pieniędzy i frustracji.
Zapraszam do współpracy.
W przygotowaniu mam już kolejny wpis — o tym, ile realnie kosztuje szafa kapsułowa.
A jeśli nie chcesz czekać na artykuł, zadzwoń już dziś: 667 67 33 67.